Żaglowce na koniec Tysiąclecia

Autor: 
Andrzej Szlemiński
Kończący się 31 grudnia 2000 roku, a nie jak chcieli handlowcy – o rok wcześniej, wiek dwudziesty oraz drugie tysiąclecie ludzkość chciałaby uczcić w szczególny sposób. Nie bardzo było to możliwe w skali globalnej, ale wiele ruchów i organizacji potraktowało ten rok jako okazję do zaplanowania imprez wyróżniających się spośród dotychczas organizowanych. Dotyczyło to również stowarzyszeń i instytucji stale bądź doraźnie organizujących imprezy dla żaglowców. 
Zloty żaglowców stały się w ostatnich latach imprezami bardzo popularnymi ze względu na fakt, że dobrze sprzedają się w mediach i przyciągają publiczność, co pozwala organizatorom na osiąganie różnego rodzaju korzyści, zarówno finansowych jak i propagandowych. Stąd mnogość różnego rodzaju Op’Sail, Operacji Żagiel, Sail....... (i tu można wstawić dowolną nazwę miasta portowego), Festivals of the Sea itp., itd. Osobom nie związanym z eksploatacją żaglowców łatwo się w tym pogubić, a właściwie trudno się nie pogubić skoro i armatorom nie jest łatwo. Podejmę więc próbę wyjaśnienia o co i komu w tym wszystkim chodzi, przynajmniej w odniesieniu do głównej sceny, jaką był w tym roku północny Atlantyk. Nie ulega bowiem wątpliwości, że największymi imprezami dla żaglowców, które odbyły się z okazji Millenium były Tall Ships 2000 oraz Operation Sail 2000.
Tall Ships 2000 (TS2000 lub TS2K)to impreza organizowana wspólnie przez International Sail Training Association (ISTA) i American Sail Training Association (ASTA) na zasadach i zgodnie z przepisami obowiązującymi w dorocznych, organizowanych przez ISTA regatach The Cutty Sark Tall Ships Races (CSTSR). W tym miejscu należy wspomnieć, że stowarzyszenie, noszące obecnie nazwę ISTA, organizuje imprezy dla żaglowców od 1956 roku. Imprezy te wyróżnia spośród innych fakt, że w ich programie są regaty żaglowców i jachtów, na których obowiązuje limit wieku – minimum 50% całej załogi musi być w wieku 15-25 lat. ISTA narzuca również portom goszczącym imprezy elementy programu pobytu uwzględniające potrzeby młodzieży, chociaż z realizacją tych postulatów bywa niestety różnie. 
Regaty Tall Ships 2000 rozpoczęły się w dwóch portach – Southampton i Genui. W Southampton 12 kwietnia zjawiło się 28 jednostek, w tym 7 klasy A, czyli największych żaglowców, a wśród nich DAR MŁODZIEŻY, GORCH FOCK, KRUZENSHTERN i MIR. Start do wyścigu do Kadyksu nastąpił 16 kwietnia, a regaty w klasie A wygrał DAR MŁODZIEŻY dowodzony przez kapitana Leszka Wiktorowicza. Drugi wyścig do Kadyksu wystartował 23 kwietnia z Genui, gdzie flota 13 jednostek zgromadziła się 19 kwietnia. Wśród 3 jednostek klasy A była POGORIA pod dowództwem kapitana Jerzego Jaszczuka. Na skutek braku wiatru z regat w klasie A wycofały się KALIAKRA i POGORIA, a jedyną jednostką sklasyfikowaną został AMERIGO VESPUCCI. Z Kadyksu wszystkie jednostki wystartowały razem do wyścigu na Bermudy, które gościły imprezę od 9 do 12 czerwca. Regaty w klasie A wygrał niemiecki Gorch Fock, DAR MŁODZIEŻY dowodzony od Kadyksu do końca imprezy przez kapitana Marka Szymońskiego zajął szóste miejsce, a POGORIA pod dowództwem kapitana Piotra Kołodziejczyka popłynęła przez Bermudy do Nowego Jorku poza regatami, ze względu na przekroczenie przez załogę limitu wieku.
Na okres pomiędzy 12 czerwca i 12 lipca ISTA zaplanowała przerwę w TS2K tak, aby umożliwić żaglowcom udział imprezach Operation Sail. Uczestnicy Tall Ships 2000 spotkali się ponownie 12 lipca w Bostonie, aby 16 lipca wystartować w regatach do Halifaxu. Na starcie stanęło 51 jednostek, w tym 13 w klasie A, chociaż na zlocie w Bostonie, który będąc etapowym portem TS2K przyjął dla zlotu nazwę Sail Boston 2000, było tych jednostek 141, w tym 23 w klasie A. W regatach DAR MŁODZIEŻY zajął 5, a POGORIA pod dowództwem autora niniejszej relacji – 6 miejsce. Flota miała postój w Halifaxie od 20 do 24 lipca, skąd do regat przez Atlantyk do Amsterdamu wystartowało 40 jednostek, w tym 10 w klasie A. W tych regatach „Dar Młodzieży” zajął drugie miejsce w klasie A, a szósta na mecie „Pogoria” zajęła po przeliczeniu ósme miejsce.
W Amsterdamie miał miejsce w dniach 24 – 28 sierpnia największy w roku 2000 zlot żaglowców, który zgromadził kilkaset jednostek żaglowych, w tym ponad 30 żaglowców w klasie A. Zlot ten, któremu nadano nazwę Sail Amsterdam, rozpoczął się paradą w Noordzeekanal na wejściu, którą oglądały setki tysięcy widzów na brzegu i na wszystkim, co utrzymuje się na wodzie. Impreza Sail Amsterdam organizowana jest co pięć lat, i jak zwykle cieszyła się niebywałym zainteresowaniem publiczności i mediów oraz stanowiła ukoronowanie cyklu Tall Ships 2000. 
Operation Sail to imprezy organizowane w Stanach Zjednoczonych zwykle z jakiejś rocznicowej okazji, które mają nieco inny charakter. W ramach tych imprez nie organizuje się regat, lecz jeden lub kilka zlotów żaglowców, nie ma tez limitu wieku uczestników co w praktyce oznacza, zwykle, ale nie zawsze – brak nastawienia na udział młodzieży i skromniejszą dla tej młodzieży ofertę jeśli chodzi o program pobytu w porcie. W początkowych zamierzeniach zloty OpSail 2000 miały terminowo być skoordynowane z Tall Ships 2000, wypełniając przerwę przewidzianą dla nich w programie TS2K, ale później OpSail wystąpiła z programem nakładającym się na program Tall Ships 2000 łącznie z zamiarem przeprowadzenia konkurencyjnych regat transatlantyckich z Agadiru do Puerto Rico i z Nowego Jorku do Europy. Z tego ostatniego zamiaru nic nie wyszło i w efekcie odbył się cykl zlotów Operation Sail 2000 na trasie San Juan 25 – 29.05, Miami 07 – 10.06, Norfolk 16 - 20.06, Baltimore i Philadelphia 23 – 27.06, New York 3 – 9.07.2000.
Z nieznanych autorowi powodów ASTA postanowiła wystąpić z propozycją serii zlotów nakładających się na terminy OpSail, nazywając tą ofertę US Cruise-in-Company. Zloty te zaplanowano w Charleston 16-20.06, Wilmington 22 – 25.06, Newport 29.06 – 02.07 oraz Bourne 8 – 9.07, a ponadto przedstawiono listę 10 portów, które chciały gościć pojedyncze żaglowce w dogodnych dla nich terminach.
Nieporozumienia po stronie amerykańskiej żaglowce obróciły swoją korzyść mając do dyspozycji bogatszą ofertę i lepszą pozycję do negocjacji warunków uczestnictwa w imprezach w poszczególnych portach. Ponadto okazało się, że aby impreza była udana, to poszczególne porty muszą zabiegać o przybycie żaglowców, nie wystarczy samo oficjalne zaproszenie. Dlatego też Norfolk, skąd organizatorzy występowali z zaproszeniami już rok wcześniej odwiedzając żaglowce między innymi w czasie regat Cutty Sark Tall Ships Races, zgromadził u siebie flotę 46 jednostek, w tym 18 statków klasy A. Niewiele jednostek było w tym samym czasie w Charlston, bo ta oferta była po prostu spóźniona. Z kolei Philadelphia i Baltimore pochopnie uwierzyły, że wystarczy ogłosić chęć przeprowadzenia zlotu żaglowców, aby zgromadzić całą flotę, ale się przeliczyły. Znacznie więcej statków zgromadziło leżące tuż przed Philadelphią i mniejsze od niej Wilmington, gdzie przypłynęło 20 jednostek, w tym 6 klasy A z DAREM MŁODZIEŻY, KRUZENSHTERNEM I MIREM na czele, ponieważ przedstawiciele tego portu zabiegali o przybycie statków na międzynarodowych konferencjach ISTA i ASTA. Z Nowym Jorkiem nikt nie ważył się konkurować, bo obecność w tym porcie w dniu święta narodowego Stanów 4 lipca jest poza konkurencją, aczkolwiek nie wszystkie statki zostały tak długo, jak chcieli organizatorzy, a ponadto MIR i KRUZENSHTERN bardzo roztropnie wybrały na świętowanie 4 lipca spokojny port New London. Ale i bez nich Nowy Jork zgromadził imponującą flotę 21 żaglowców klasy A. 
Mowa była na wstępie o korzyściach, jakie odnoszą organizatorzy imprez. A jakie korzyści przypadły w udziale żaglowcom i ich załogom? Przede wszystkim załogi miały okazję poznać nowe miejsca i nowych ludzi, często korzystając z bezpłatnego transportu publicznego i organizowanych dla nich wycieczek. Miały okazję do wzajemnego poznania się przy różnych okazjach takich jak organizowane dla nich zawody sportowe czy też imprezy towarzyskie. A poziom i ilość organizowanych dla załóg imprez niekoniecznie była wyższa w przypadku Tall Ships 2000 w porównaniu z Operation Sail – w największym stopniu zależało to od miejscowych organizatorów. Natomiast pomoc finansowa ze strony portów amerykańskim wielu statkom pomogła w organizacji, a niektórym wręcz umożliwiła podróż na drugą stronę Atlantyku.

Autor jest od 1993 roku przedstawicielem ISTA w Polsce, a od marca 2000 roku jest członkiem siedmio-osobowego Zarządu (Board of Directors) tej organizacji.
Artykuł opublikowany w miesięczniku "Żagle" w listopadzie 2000 r.
 
Opublikowano: 
czwartek, 30. Listopad 2000 - 1:00