42 lata z „Rejsem Roku”

Autor: 
Aleksander Gosk

1 marca 1937 roku, żaglowiec szkolny ówczesnej Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni „Dar Pomorza” opłynął słynny Cap Horn. To wówczas po raz pierwszy biało-czerwona bandera pojawiła się na tym, owianym ponurą sławą  krańcu Ameryki Południowej, oddzielającym Pacyfik od Atlantyku.

Dla upamiętnienia tamtego rejsu – zawsze w pierwszy piątek marca każdego roku, odbywa się w Gdańsku  wielkie święto żeglarzy – uroczyste wręczenie najwyższych polskich trofeów żeglarskich, przyznawanych za najważniejsze osiągnięcia minionego sezonu.

42 lat temu, krótko po pamiętnym wokółziemskim rejsie Leonida Teligi, w redakcji  „Głosu Wybrzeża” narodził się pomysł honorowania morskich wypraw polskich żeglarzy. Redaktor Tadeusz Jabłoński, wsparty przez Zenona Gralaka i Kazimierza Kołodzieja, w 1970 roku zainicjowali tę żywą do dzisiaj morską tradycję. Nagrody Honorowe „Rejs Roku”  wsparte zostały patronatem resortowego ministra żeglugi (dziś ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej), fundującego nagrodą „Srebrnego Sekstantu”, oraz Polskiego Związku Żeglarskiego i jego nagrodą honorową.

W 1971 roku poznać mogliśmy więc  pierwszych laureatów: AndrzejaRościszewskiego z Warszawy uhonorowanego Srebrnym Sekstantem i I Nagrodą Honorową Rejs Roku 1970 za opłynięcie Islandii na s/y „Śmiały”, Aleksandra Kaszowskiego z Bydgoszczy za pierwsze polskie przepłynięcie Pentland Firth na s/y „Euros” i Teresę Remiszewską z Gdyni za pierwszy samotny rejs kobiecy po Bałtyku na s/y „Zenit”.

Wystarczy zajrzeć do kronik „Rejsu Roku” i przypomnieć sobie dotychczasowych laureatów z lat minionych. Weszliśmy dzięki nim do kronik światowego żeglarstwa morskiego. Zjednały polskiej banderze sportowej szacunek i uznanie, zaś żeglarzom polskim zapewniły wysoką pozycję w międzynarodowym bractwie ludzi pływających pod  żaglami.

Przypomnijmy - w 1973 r. jacht „Polonez” prowadzony przez Krzysztofa Baranowskiego poniósł jako pierwszy biało-czerwoną banderę wokół Hornu. W tym samym roku opłynęły  Przylądek Nieprzejednany, w załogowych rejsach, „Euros” – prowadzony przez Aleksandra Kaszowskiegoi „Konstanty Maciejewicz”, pod dowództwem Tomasza Zydlera. Rok później pod Hornem znalazły się załogi Zygfryda Perlickiego na „Copernicusie” i Zdzisława Pieńkawy na „Otago” w regatowych zmaganiach wokół globu. W ten sposób zaczął się autentyczny atak polskich żeglarzy na Horn. Dziś lista tych, którzy oglądali od południa groźną skałę, z pokładów kilkudziesięciu już jednostek żaglowych, liczy ponad 600 nazwisk.

W gronie znakomitych żeglarzy, wyjątkową pozycję zajmuje wyczynKrystyny Chojnowskiej – Liskiewicz, która jako pierwsza kobieta na świecie, opłynęła samotnie na jachcie „Mazurek” glob ziemski, kończąc w 1978 roku na Motławie przy gdańskim Długim Pobrzeżu swą  wyprawę. W tymże roku Andrzej Urbańczyk pobił na jachcie „Nord II” rekord trasy transpacyficznej – w samotnej żegludze między Tokio a San Francisco. W dwa lata później Henryk Jaskuła, jako pierwszy Polak i jeden z pierwszych żeglarzy w historii światowego jachtingu, opłynął glob ziemski bez zawijania do portów na trasie Gdynia – Gdynia.

Było tych wielce znaczących rejsów w minionych latach wyjątkowo dużo. Samotnych i załogowych. Dookoła świata i w niezwykle trudne akweny polarne - jak choćby Dariusza Boguckiego, Aleksandra Kaszowskiego, Jana PinkiewiczaMieczysława Siarkiewicza, a nade wszystko Janusza Kurbiela,  którego „Vagabond II” wsławił się pokonaniem arktycznego Przejścia Północno-Zachodniego z zachodu na wschód w 1988 r.

Były także znakomite wyczyny regatowe, m.in. słynnego „Kuby” – Kazimierza Jaworskiego w transatlantyckich regatach samotnych żeglarzy, Romana Paszke, którego załoga startująca na „Mk Cafe” w Admiral’s Cup 97 walnie przyczyniła się do zdobycia tego prestiżowego, zespołowego trofeum, Jarka Kaczorowskiego ścigającego się z najlepszymi na trasie Mini Transat, czy ostatni, spektakularny sukces Zbigniewa Gutkowskiego w regatach Velux 5 Oceans.

W tej historii widać także przemiany którym podlegało polskie żeglarstwo. Wielkie przedsięwzięcia korzystające z państwowej kasy , wykorzystywane były chętnie przez peerelowską propagandę do afiszowania się mocarstwową pozycją biało-czerwonej bandery. Lata późniejsze to wyprawy gdzie pasja, energia i przemyślność żeglarzy pozwalały  zmobilizować mecenasów, przekonać patronów i marketingowców do zainwestowania w pomysły, kreślące skomplikowane trasy na morskich mapach świata. Ostatnie lata to także coraz częstsze, ambitne wyprawy żeglarzy polonijnych. To między innymi Janusz Kurbiel z Francji,Tadeusz Jakubowski z Kanady, Andrzej Urbańczyk z USA czy Tadeusz Natanek z Kanady.

42 lata „Rejsu Roku” to w statystycznym skrócie, uwzględniającym tylko laureatów głównych nagród - „Srebrnego Sekstantu” – 41 jachtów, 42 kapitanów, w tym siedmiu uhonorowanych dwukrotnie, 17  wypraw dookoła świata, 12 rejsów polarnych, 11 startów w oceanicznych regatach, 3 kobiety, 4 żeglarzy polonijnych na najwyższym podium, 1 katamaran („Warta Polpharma”) i 1 jacht trójmasztowy („Zawisza Czarny”) a także 1 cudzoziemiec (związany z polskim żeglarstwem Czech - Richard Konkolsky).

Do tych osiągnięć corocznie nawiązują kolejni. Dzięki nim lista polskich dokonań żeglarskich nie zostanie zamknięta, a biało-czerwona wciąż obecna jest w świecie.


 
Opublikowano: 
sobota, 31. Grudzień 2011 - 1:00