Brightlingsea nad rzeką Colne

Autor: 
Adam Jasser
Brightlingsea nad rzeką Colne
 
Drodzy Koledzy Kapitanowie,
zachęcam do odwiedzin Brightlingsea. Byłem tam po raz pierwszy z instruktorami Bractwa Żelaznej Szekli w 1975 roku. Prowadziłem w tym czasie wymianę jungów z dużą brytyjską organizacją wychowania morskiego Ocean Youth Club, którego oddział wschodniego wybrzeża mieścił się w Brightlingsea, a jego Fleet Skipper Bruce Thorogood do dzisiaj pozostał moim przyjacielem i przyleci w lipcu do Greenock aby pożeglować ze mną na Pogorii do Port Ellen na Islay.
Dla chętnych do odwiedzin tam, przekażę namiary na przemiłego kapitana portu, byłego wychowanka OYC.
Stanie wyłącznie na kotwicy, ale miejscowy Sailing Club zorganizuje shuttle.
Załączam informacje o miejscowości i artykuł z gazety, w którym uczynili nas zwycięzcą regat , w których nie uczestniczyliśmy.
 

Brightlingsea nad rzeką Colne.
Mieszkańcy tego małego miasteczka, około 8.500 obecnie, od wieków zajmowali się uprawą morza i budowaniem drewnianych statków i jachtów.
W XVI wieku potrafiła stacjonować tam cala wojenna flota królestwa, nieomal jak w Portsmouth. Kwitł także stamtąd handel morski z Francją i Holandią. Jednak w następnym wieku, wraz z postępującym kolonizowaniem Ameryki najważniejszy morski handel przeniósł się na zachodnie wybrzeże. Mieszkańcy Brightlingsea i paru innych miejscowości nad rzeką wzięli się do rybolóstwa, które okazało się świetnym źródłem dochodu, a nawet bogactwa. Połów ryb odbywał się z ciężkich łodzi ożaglowanych początkowo, jako kutry, a potem jako dwumasztowe kecze zwane Smacks.
W XIX wieku powstały stocznie budujące te świetne do połowu łodzie i ich liczba w samym Brightlingsea osiągnęła w 1874 roku 132 pełnomorskich jednostek i ponad 250 mniejszych, co dało zatrudnienie około 2000 osób. Innym rodzajem działalności mieszkańców, która także niektórym przyniosła fortunę było ratownictwo. Wypływano w najgorszą nawet pogodę, aby próbować ocalić życie załóg i nierzadko cenny ładunek z wyrzuconych przez sztorm na mielizny statków. Tak działo się do polowy XIX wieku, kiedy miasteczko i jego stocznie stały się Mekką brytyjskiego jachtingu.
Samo Brightlingsea i pobliskie nadrzeczne wioski, były zaludnione przez znakomitych rybaków – żeglarzy, którzy stali naturalnym zapleczem załóg jachtow ludzi bogatych. Te same stocznie, które budowały rybackie Smacks, teraz projektowały żaglowce i jachty. Królewski jacht Britannia, sławne jachty Pucharu Ameryki Shamrocks i Endeavours, były budowane w stoczniach pobliskich wiosek Vivenhoe i Rowhedge.
W tym czasie nie było na Wyspach Brytyjskich świetniejszych żeglarzy, jak ci mieszkający przy ujściu rzeki Colne.
Tradycja ta trwa do dzisiaj. Na rzece i przybrzeżnych mieliznach odbywają się regaty zachowanych, jako zabytki kultury rybackich Smacks . W kilku jacht klubach kwitnie żeglarstwo olimpijskie, wiec, kiedy zamknięto już stocznie, miedzy innymi budujące trawlery dla Polski, Brightlingsea stało się synonimem angielskiego jachtingu.
W Vivenhoe, gdzie kończy sie żeglowny dla większych jednostek odcinek rzeki, wspomnieniem dawnych czasow jest znany w świecie Nottage Maritime Institute, będący po części muzeum, oraz szkołą żeglarstwa i szkutnictwa. Jego kurator i dyrektor John Collins był podejmowany na pokładzie Pogorii, razem z Mayorem i Deputy Cinque Port, a potem my zwiedziliśmy Instytut i wysłuchaliśmy bardzo ciekawej prelekcji o wspaniałych żeglarzach i statkach z nad dzikiej rzeki Colne.
Z pozdrowieniami
Adam Jasser

 
Opublikowano: 
środa, 18. Maj 2011 - 2:00